Od grudnia mamy w domu kociego gościa, Tadzia, który przechowuje się u nas pod nieobecność w Polsce swojej właścicielki. Adusia przyjęła go lepiej, niż sądziłam - nie polała się krew, a obecny stan kocich stosunków można porównać do relacji nastolatki z dużo młodszym braciszkiem.
Siedzę na kanapie między dwoma drzemiącymi kotkami i czuję zaraźliwość sennego nastroju:)
Tylko pies chwilowo mieszka w swoim drugim domu, gdyż pojemność mieszkania jest jednak ograniczona. A szkoda...
Prywatna półeczka Adusi - tam Tadzio nie ma wstępu!
sobota, 15 stycznia 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)


