wtorek, 30 listopada 2010

Kicia i PKP

Podróżowanie pociągiem z Adusią jest prostsze, niż może się wydawać. Byle nikt nie kazał jej zejść z okupowanego miejsca - i można jechać!

sobota, 6 listopada 2010

środa, 27 października 2010

Jak pies z...

To były chwile grozy. Do kociego królestwa wtargnął wielki pies - i wcale nie chciał z niego wyjść! Nieczuły na stroszenie futra, buczenie, a nawet na pazury, wciąż pałał chęcią naruszenia nietykalności kici...
Próba pomieszczenia w naszym małym mieszkanku psa z kotem wypadła nie najgorzej. Mieszkanie prawie nie zdemolowane, oba potwory żywe, a ja tylko trochę podrapana. Jest szansa na sukces (za jakiś rok być może :)). Póki co, pies wiedzie żywot dwudomowy.

wtorek, 22 czerwca 2010

Kot w wersji letniej

Adusia korzysta z lata (i tych krótkich chwil, kiedy w Krakowie nie pada), jak tylko może. Przez pewien czas lubiłam tę jej aktywność - budziła mnie regularnie o 6.30, żeby wyjść na zewnątrz. Lepsze, niż budzik.
Długie dni przestawiły niestety biologiczny zegar kici. Efekt: wyrzucam ją na podwórko nad ranem, wracam do łóżka i najczęściej wstaję potem później, niż planowałam...

środa, 28 kwietnia 2010

Potwór na wakacjach

Moja siostra przydybała kicię na okupowaniu jej nowiutkiej kanapy i opieraniu się o nowiutką tapetę. I przysłała mi dowód.

poniedziałek, 29 marca 2010

Kicia jedzie na wakacje

W niedzielę moi rodzice, wracając z gór, zabrali Kicię do Olsztyna.

Mimo że podróże po Polsce są stałym elementem jej życia - kilka razy w roku pokonuje pociągiem trasę Kraków-Olsztyn-Kraków i krótsze dystansy autem - miałam wątpliwości, czy wytrzyma w samochodzie cały dzień. Okazało się jednak, że ten kot jest stworzony do drogi:)


czwartek, 25 marca 2010

Woda

Nie wiem, jak wytłumaczyć niechęć Adusi do picia wody z miseczki. Używana jest ona tylko w ostateczności, gdy brakuje odkręconego kranu lub MOJEGO KUBKA pełnego wody.

czwartek, 18 marca 2010

Dzień dobrrrrrrrrrry!


Kicia o poranku (przepraszam za jakość zdjęcia, robione z komórki).

środa, 17 lutego 2010

Dzisiaj Światowy Dzień Kota!

W imieniu kici i własnym przesyłam serdeczne życzenia rozmruczanego życia tak kotom, jak i ludziom!

poniedziałek, 15 lutego 2010

http://www.simonscat.com/snowbusiness.html

Trafił swój na swego

Kilka dni temu gościł u mnie "na przechowaniu" czteroletni Staś. Już przez telefon zapowiadał mi, że będzie szalał z moją kicią - i słowa dotrzymał. Dotychczas zabawy ich były nieco spokojniejsze, tym razem uparł się na berka. Kicia wymiękła... Większość popołudnia spędziła na najwyższej półce z książkami, siedząc na tych książkach i patrząc na nas wszystkich (mocno patrząc, jak mawia Staś) z góry.

czwartek, 28 stycznia 2010

Nie tylko koty bywają potworami...:)

Pozwólcie, że przedstawię:

Od arcticbee

Rybitwa arktyczna, światowy rekordzista wśród wędrownych ptaków. Podróżuje między Arktyką a Antarktyką! Doczekała się nawet własnej witryny internetowej: http://www.arctictern.info
Według mnie, bije też wszelkie rekordy, jeśli chodzi o ptasią zawziętość: jeśli broni gniazda, ratuj się, kto może...
Podziobały mnie te ptaszydła nie raz, ale lubię je i tak!



Od Wieści ze szkoły na Dalekiej Północy

sobota, 23 stycznia 2010

Bo...

...nikt nie lubi być podglądany pod prysznicem...

środa, 20 stycznia 2010

:D

Zaniepokoiłam się trochę, odbierając rano telefon od taty. Jeśli dzwoni z pracy, to pewnie w pilnej sprawie.
- Wiesz, że Ci się mój numer wycisnął? - usłyszałam. Hmmm. Od kiedy moja komórka sama wydzwania...

Ale mam zdolnego kota!

wtorek, 19 stycznia 2010

Jeśli Kobieta jest tajemnicą...

Jeśli Kobieta, jak chcą poeci, jest Tajemnicą (a jest; kto wie, ten WIE, a kto nie wie - pewnie się dowie), czym jest kot, którego nawet Kobieta pojąć nie potrafi? Być może odpowiedź kryje się w fakcie istnienia Sekretnego Kociego Imienia.
Co proszę?! Nigdy o nim nie słyszeliście?!
Zatem zgaście światło, włączcie psychodeliczną muzykę, zapalcie świece i przygotujcie się na tête-à-tête z nieznanym...


The Naming Of Cats


The Naming of Cats is a difficult matter,
It isn't just one of your holiday games;
You may think at first I'm as mad as a hatter
When I tell you, a cat must have THREE DIFFERENT NAMES.
First of all, there's the name that the family use daily,
Such as Peter, Augustus, Alonzo or James,
Such as Victor or Jonathan, George or Bill Bailey--
All of them sensible everyday names.
There are fancier names if you think they sound sweeter,
Some for the gentlemen, some for the dames:
Such as Plato, Admetus, Electra, Demeter--
But all of them sensible everyday names.
But I tell you, a cat needs a name that's particular,
A name that's peculiar, and more dignified,
Else how can he keep up his tail perpendicular,
Or spread out his whiskers, or cherish his pride?
Of names of this kind, I can give you a quorum,
Such as Munkustrap, Quaxo, or Coricopat,
Such as Bombalurina, or else Jellylorum-
Names that never belong to more than one cat.
But above and beyond there's still one name left over,
And that is the name that you never will guess;
The name that no human research can discover--
But THE CAT HIMSELF KNOWS, and will never confess.
When you notice a cat in profound meditation,
The reason, I tell you, is always the same:
His mind is engaged in a rapt contemplation
Of the thought, of the thought, of the thought of his name:
His ineffable effable
Effanineffable
Deep and inscrutable singular Name.

T. S. Eliot

sobota, 16 stycznia 2010

Nowe terytoria łowieckie

Dlaczego z regału zwieszają się frędzle ze sznurka? I czemu ciąg dalszy tego sznurka znika pod kanapą?

Nie znam wytłumaczenia tego, że zwierzaki wiedzą, kiedy jest sobota. Kicia Ada budziła mnie dziś w sposób wybitnie namolny, bo przecież w wolny dzień mam dużo czasu na zajmowanie się kotem o poranku. Przyznaję niestety, że moje poranne plany różniły się od adusiowej wizji (mniej aktywności!!!). Musiała więc dać się na polowanie w samotności.

Nie tak dawno temu Kicia odkryła nowe terytorium łowieckie: wiklinowe koszyki stojące na półce. Okazały się one pełne niespodzianek. Do tej pory upolowała dwie frotki do włosów (jedna już nie nadaje się do wiązania włosów, została profesjonalnie przegryziona; druga wylądowała w miseczce na kocie jedzenie) i bezskutecznie zasadzała się na szydełko - za twarde, szkoda. Dzisiejszy poranek przyniósł owocne łowy. Kicia dokopała się do szpulki bordowego kordonka. Mniam!

wtorek, 12 stycznia 2010